środa, 25 lipca 2012

Inkwizytor Argo Magic School

*Przechadzając się po szkolnych błoniach, patrzył na Tylera, który czyszczącego pióra hipogryfom nieopodal lasu. Uśmiechnął się pod nosem i postanowił do niego podejść. Wiatr mierzwił mu błękitne włosy, tworząc niezbyt ciekawą kompozycję. Dochodząc do Tylera, najpierw ukłonił się nisko przed hipogryfem, nie odrywając swoich oczu od oczu zwierzęcia. Kiedy ten postanowił również się pochylić, Jacob podszedł do niego i pogłaskał go po grzbiecie.*

- Cześć, Ty. *Powiedział, podając mu rękę.*
- Cześć. *Odpowiedział, a podając mu rękę, nie omieszkał przelecieć kolegi z po fachu wzrokiem od góry, do dołu.*

*Nagle dało słyszeć się trzaskania gałęzi od strony lasu. Oboje wbili swoje spojrzenia w miejsce, z którego doszedł ich dziwny dźwięk. Jacob już miał rękę przy różdżce, aby w razie czego móc szybko się obronić, jednak jak się po chwili okazało, nie było to konieczne. Z lasu wyszła dyrektorka Olivia Wilde. We włosach miała pełno liści, a jej szata była w niektórych miejscach podarta. Były Puchon spojrzał na Taylera i porozumiewawczo dał mu do zrozumienia, że pomoże Olivii wrócić do zamku.*

*Niespodziewanie Liv ruszyła pierwsza i to żwawym krokiem, porywający przy tym Jacoba. Nie potrzebowała w zasadzie żadnej pomocy. To ona prowadziła jego, a nie, jak to Jack chciał, on ją. Minęło trochę czasu zanim doszli do ogromnych wrót wejściowych. Olivia zatrzymała się przed nimi i spojrzała po swoim profesorze Historii Magii.*

- Słuchaj, potrzebuję kogoś zaufanego po rezygnacji Emily ze stanowiska wicedyrektora. Kogoś, kto zająłby się kadrą pedagogiczną. *Mówiła to bardzo szybko, że trudno było za nią nadążyć.* Wiesz co mam na myśli... Pilnowanie, sprawdzanie... Potrzebuję Inkwizytora.

*Jacob popatrzył na nią jak na wariatkę. Nie miał żadnego doświadczenia w tej kwestii. Nie wiedział, czy podołałby takiemu wyzwaniu. Jednak patrząc prosto w oczy Olivii, nie mógł nie ulec jej urokowi. Przez myśl przeszło mu, że być może jest w jakiejś części wilą.*

- Dobrze, zrobię to.

wtorek, 24 lipca 2012

Szybka rezygnacja

*Lekko zdyszany i zdenerwowany pociągnąć za klamkę Dziurawego Kotła i wszedł do środka. Pomieszczenie nie było specjalnie zatłoczone. Pod jedną ze ścian stał długi bar, za którym nie było nikogo. Na kolumnach po przeciwnej stronie wisiały obrazy przedstawiające różnego rodzaju magiczne miejsca. Po środku znajdował się wielki stół, wokół którego zgromadzeni byli nauczyciele Inimicum. Wielu z nich spojrzało w stronę Jacoba, uśmiechając się ironicznie. W powietrzu unosił się zapach ginu.*

*Ledwo przekroczył próg, a do jego uszów doleciały już lekceważące teksty. Spojrzał na dyrektorkę. Jej oczy nie miały wyrazu, jednak Jacob miał świadomość, że nie podobał jej się taki obrót spraw. Chwilę temu w Argo, teraz tutaj... Był strasznie zażenowany brakiem jakichkolwiek hamulców osób, uważających się za nie wiadomo kogo w Świecie Magii. Zamknął na chwilę oczy i zrobił to samo, co niedawno w Wielkiej Sali Argo Magic School - obrócił się na pięcie i wyszedł.*

*Nie wiedząc zbytnio gdzie się podziać, znalazł ciemny kącik, gdzie obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni i zniknął. Kiedy otworzył oczy, stał już na długiej uliczce, pośród wielu sklepów i pubów. Swoje kroki skierował do najbliższej karczmy, której szyld głosił "Pod Trzema Miotłami".*

poniedziałek, 23 lipca 2012

Pierwsza lekcja, nowa szkoła

23 lipca 2012

Pierwsza lekcja za mną! Nie było tak źle, jakby nie patrzeć. Krótka lekcja organizacyjna, a następnie ponad połowa przerobionego tematu o Ulicy Pokątnej. Całkiem, całkiem... Uczniów co prawda mało, nie tak jak w poprzednim roku, ale to nawet dobrze. Nie trzeba było się z nimi użerać.

Właściwie to na wakacyjną szkołę w Argo Magic School zamieniłem Historię Magii na Wiedzę o Magicznych Miejscach, więc omówimy sobie Ulicę Pokątną, Szpital św. Munga, Bank Gringotta... Być może Ministerstwo Magii i Dolinę Godryka.

Co do Banku Gringotta... Wysłałem już sowę do swojego kuzyna, z prośbą o zdobycie zezwolenia na szkolną wycieczkę. Mam nadzieję, że nie będzie problemów i wstrętne gobliny ugną się pod nim.

***

*Zamknął dziennik i odłożył swoje pióro nie potrzebujące atramentu. Oderwał się od podłogi i rzucił dziennik na nocną szafkę w swojej sypialni, udekorowanej w barwach żółto-czarnych. Nad łóżkiem wisiało podziękowanie od swoich podopiecznych - Bananowych Puchonów, za opiekę nad domem Helgi Hufflepuff (do wglądu po lewej stronie). Rzucił się na łóżko, przekręcił głowę w lewą stroną i wtedy to dostrzegł - jasnofioletowa koperta wystająca spod dziennika. Zerwał się i wyciągnął ją.*

***

Jacob Tom Evans
Argo Magic School
www.argomagic.na8.pl
Sypialnia

Cześć Evans,
piszę w związku z powstaniem nowej placówki, do której poszukuję wyłącznie najlepszych profesorów - w tym wypadku od Historii Magii. Jeśli zechciałbyś dołączyć do grona najwybitniejszych profesorów Świata Magii zebranych w jednej szkole, proszę o jak najszybszą odpowiedź.

Pozdrawiam,
Sabrina Evans

***

*Jacob zastanowił się, zanim podjął jakąkolwiek decyzje. Zdawał sobie sprawę z nawału obowiązków, jaki wkrótce miał go dopaść. Jednak z uwagi na stare znajomości, chociaż nie koniecznie pozytywne, postanowił odpisać na list.*

***

Sabrina Evans
Szkoła Magi Inimicum
www.inimicum.sm.boo.pl
Dziurawy Kocioł

Droga koleżanko,
z przyjemnością obejmę posadę nauczyciela Historii Magii w Twojej szkole, jednak na dzień dzisiejszy nie dłużej niż na jeden rok szkolny.

Miłego wieczoru,
Jacob Tom Evans

niedziela, 22 lipca 2012

Rozpoczęcie roku szkolnego

*Szybkie kroki profesora Historii Magii odbijały się echem o puste korytarze Argo Magic School. Była już 19:58, co oznaczało, że rozpoczęcie Wakacyjnej Szkoły Magii będzie miało miejsce już za dwie minuty. Przyspieszył kroku poprawiając swoją jasnobrązową szatę. Nie zwalniając skupił się, wyobrażając sobie siebie w brąz włosach opadających na czoło. Poczuł lekkie łaskotanie na głowie i proces wydłużania włosów. Wiedział, że długość jest odpowiednia, jednak co do koloru nie miał już takiej pewności.*

*Popchnął wielkie drzwi i przekraczając próg bardzo szybko, udał się na swoje miejsce za stołem nauczycielskim. Przy mównicy stała już Olivia. Czarownica wyglądała olśniewająco. Dość długi urlop, jak zauważył Jacob, bardzo jej się opłacał. Skinęła do niego porozumiewawczo głową i rozpoczęła swoją przemowę.*

***

*Kiedy wszystkie zabawy prowadzone najpierw przez  Mateo Morgana, a następnie Martina i Kayle dobiegły końca, do mównicy podeszła szczupła czarnowłosa czarownica. Na jej twarzy trudno było dostrzec kiedykolwiek choć cień uśmiechu. Odchrząknęła i mimo cichego głosiku, dało się ją słyszeć nawet po drugiej stronie Wielkiej Sali.*

- No więc w sumie zajmę wam tylko chwilkę jeszcze i już całkowicie będziecie mogli zająć się smakowaniem pyszności. *Wszystkie twarze zwróciły się w jej kierunku.* Od tej chwili wszystkie sprawy załatwiacie z Olivią Wilde. Nie zajmuję się już planem lekcji, organizacją wydarzeń *w pokoju wybuchły pomruki* ani niczym innym związanym z Argo Magic School.

*Także za stołem nauczycielskim rozpoczęły się rozmowy. Jacob dostrzegł, że Olivia patrzy ze smutną miną na swoją koleżankę po fachu. Wiedziała o tym jako jedyna, było to zaplanowane. Mimo to w jej oczach dało się dostrzec smutek i przygnębienie. Evans ponownie spojrzał na profesor Delgato, która nie wyszła z Wielkiej Sali, ale po raz ostatni zasiadła na swoim dawnym miejscu dyrektora Argo Magic School, aby spokojnie móc zadowolić swój żołądek.*

***

*Najedzony nie wracał dzisiaj do swojego gabinetu. Wędrował razem ze swoimi Puchonami do ich Pokoju Wspólnego, aby posiedzieć i porozmawiać na temat organizacji pracy w nowym roku. Krótko po godzinie dwunastej w nocy ogarnęła go senność i zasnął w fotelu przy kominku, w którym skrzat domowy grzebał patykiem. W śnie leciał na swoim Nimbusie 2001 i trzymając ogromną pałkę, odbijał tłuczki w zawodników Wirtualnego Hogwartu.*

piątek, 20 lipca 2012

Przed rozpoczęciem

*Pergaminy zajmowały całe miejsce na biurku w gabinecie profesora Historii Magii. Sam Jacob siedział i rozmyślał nad specjalnym planem zajęć na czas wakacyjny w Argo Magic School. Przeklęty deszcz - mruczał co jakiś czas, zerkając w okno, o które rozbijały się duże krople deszczu. Świeca przy której siedział już prawie się spaliła, a kawałek papieru, na którym układał plan, był prawie pusty. Miejsca, czy sławni odkrywcy? A może jedno i drugie... *

* Usłyszał szmer i spojrzał w kierunku drzwi. Ktoś wyraźnie wsunął żółtą kopertę w szparę pomiędzy podłogą, a drzwiami gabinetu. Nie chcąc wstawać, Jacob machnął swoją niedawno wypolerowaną różdżką, przywołując do siebie liścik i łapiąc go w taki sposób, aby nie zgnieść. Udało mu się też ją dość ładnie otworzyć.*


***


Jacob Tom Evans
Argo Magic School
www.argomagic.na8.pl
Gabinet profesora Historii Magii

Szanowny Panie Evans,
z przyjemnością informuję Pana o możliwości dalszym piastowaniu posady opiekuna domu Hufflepuff. W razie chęci rezygnacji, proszę o jak najszybsze zgłoszenie się do dyrekcji.

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,
Olivia Wilde

***

*Patrzył tak w list zupełnie zapominając o tym, która to już godzina. Przypomniał sobie o tym, kiedy zegar wybił pierwszą w nocy. Wiedząc, że czeka go dzisiaj rozpoczęcie roku szkolnego, wstał zza swojego biurka i pokierował się stronę swojej sypialni, nadal rozmyślając o tym, co chciałby przerobić podczas wakacyjnej szkoły magii.*

niedziela, 15 lipca 2012

Powrót

*Straszliwie zmęczony przekroczył bramę Argo Magic School i ciemnymi błoniami sunął w kierunku nieopodal stojącego zamku. Tuż za nim sunęły w powietrzu dwa kufry. Doszedł do wrót zamku i stukając w nie trzy razy różdżką sprawił, że otworzyły się przed nim. Kiedy tylko przeszedł przez nie, te zamknęły się straszliwie skrzypiąc, a sam Jacob udał się w kierunku swojego gabinetu mieszczącego się na parterze zamku, w którym miał nadzieję przespać cały kolejny dzień...*

wtorek, 29 maja 2012

Chmara sów

*Poranne słońce wpadało przez czyste szyby wprost do Wielkiej Sali i przygrzewało zgromadzony tam nieliczny tłum. Profesor Evans jak zwykle był w swoich błękitnych włosach i nakładał sobie właśnie dość dużą porcję gyrosu na swój srebrny talerz. Ubrany był dzisiaj w czarne jeansy i koszulkę oraz żółto-czarną koszulę w kratkę na krótki rękaw. Do tego jak zwykle tenisówki i czapeczka - tym razem w kształcie borsuka w kolorystyce Hufflepuffu. Zajadając gyros, Jacob próbował sobie wyobrazić miny niektórych uczniów, kiedy zobaczą swoje oceny z ostatniej kartkówki.*

*Huk otwieranych okien wystraszył go tak, że pół zawartości talerza wylądowało profesorowi na spodniach. "Poranna poczta" pomyślał zażenowany. Zaskoczyło go, kiedy czarna jak noc sowa, z wielkimi wyłupiastymi i żółtymi oczami wylądowała zgrabnie przy jego talerzu, podając mu liścik i nawet się kłaniając. Zabierając jej kopertę z dzióbka, kątem oka dojrzał, że jego wuj Neo również dostał liścik od identycznej sowy.*

***

Jacob Tom Evans
Argo Magic School
www.argomagic.na8.pl
Wielka Sala

Panie Evans,
w związku z ostatnimi rewolucjami w programie nauczania przedmiotu jakim jest Historia Magii i zdobytemu dzięki temu rozgłosowi, pragniemy zaprosić Pana na zjazd historyków. Dotyczyć on będzie nowego znaleziska, jakim jest dość nietypowy, bo sześciokątny kociołek, pochodzący z początków I wieku, który znalazł w Aleksandrii jeden z archeologów wysłanych tam przez Ministerstwo Magii.

Proszę o zjawienie się w Atrium Ministerstwa Magii w piątek punktualnie o godzinie 17:01. Zjazd potrwa nawet do kilku dni.

Pozdrawiam,
Amnesia Dothwather,
szefowa Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów.

***

*Jacob był wniebowzięty. Od niedawna zaczął wykładać Historię Magii, a już został dostrzeżony przez Ministerstwo Magii. Złożył liścik i schował go do kieszeni. Zdążył złapać widelec, a w jego potrawie siedziała już druga sowa. Była jasnobrązowa o ciemnobrązowych oczach. Natychmiast ją rozpoznał - każdy w jego rodzinie używał takich sów. Był to pewnego rodzaju ich znak rozpoznawczy.*

***

Jacob Tom Evans
Argo Magic School
www.argomagic.na8.pl
Wielka Sala

Cześć kochany synku!

Jak tam nauka w Lumosie i Hogwarcie? Podobno nie idzie Ci najlepiej. Postaraj się chociaż zdać jedną z tych szkół. W dzisiejszych czasach wykształcenie jest naprawdę ważne. Mam też nadzieję, że w Argo dobrze Ci się powodzi. Może to właśnie przeprowadzka do tej szkoły wpłynęła tak negatywnie na twoje wyniki w nauce? No ale nie o edukacji będę Ci przecież pisać.

Nie wiem czy wiesz, ale szefowa Departamentu Magicznej Współpracy Czarodziejów osobiście chce wysłać Ci list, zapraszając Cię na  zjazd historyków. Czy to nie wspaniałe? Mój ukochany synalek dostrzeżony przez Ministerstwo Magii... Pamiętaj, że takich propozycji się nie odmawia! Oboje z tatą jesteśmy dumni. Rób tak dalej, a kto wie, może kiedyś zastąpisz samego Kingsley'a!

Ślemy Ci masę uścisków,
kochający rodzice.

PS: Wcześniejsze wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka. Do koperty załączam Ci nowe samopiszące pióro.

***

*Strasznie ciepło zrobiło mu się na sercu. Odwrócił liścik i chciał odpowiedzieć na niego rodzicom. Wyjął nowe żółto-czarne samopiszące pióro, które w mgnieniu oka stanęło samo gotowe do pisania. "U mnie po staremu. Mam zamiar wybrać się na ten zjazd. Kocham Was i mam nadzieję, że wszystko gra. Jacob" Kiedy przywiązywał sówce liścik do nóżki, trzecia już sowa wylądowała na stole nauczycielskim. Zirytowany Jacob wyrwał jej liścik z dzióbka, jednak kiedy zauważył pieczęć Lumosa, cała złość przerodziła się w zmartwienie.*

***

Jacob Tom Evans
Argo Magic School
www.argomagic.na8.pl
Wielka Sala

Szanowny Panie Evans,
pragnę poinformować Pana, iż nie stawił się Pan w wyznaczonym przez nas terminie na zaliczenie części przyrodniczej egzaminu końcowego w Szkole Magii i Czarodziejstwa Lumos. Prosimy o niezwłoczny kontakt z zarządem.

Pozdrawiam,
Ginny Vanya,
Zastępca Dyrektora. 

***

*Z jego ust wyszło tylko krótkie "Fuck!", które roznosząc się echem po Wielkiej Sali spowodowało, że wszyscy uczniowie zasiadający przy czterech stołach domów, zwrócili wzrok w jego kierunku. Zaczerwieniony ponownie zaczął nakładać sobie gyrosa.*